sobota, 17 października 2015

Od Debory CD Alayny

   Na jej twarzy pojawił się taki sam uśmiech, jaki poczułam, że mam ja, gdy po raz pierwszy zobaczyłam dokonane przez siebie dzieło - cudowna scenerię, idealnie skomponowany obraz. Krew i szczątki tak doskonale ułożone, jakby z wyciągnięte z obrazka, a jednak realne. To ten sam wyraz twarzy... zmienia się, lub jest w szoku... ale tak, czy tak, nie zdaje sobie z tego sprawy. Zmieniłam się z powrotem w człowieka... doznałam ogromnej ulgi, krew martwego kota ściekała mi po twarzy, wytarłam się więc, choć nie dało to wiele. Wciąż byłam upaprana w tej lepkiej cieczy o tak cudownym, choć duszącym, zapachu.
- Więc nie musisz już zgadywać. - Stwierdziłam od niechcenia. - Alpha. jedyna, jaka przetrwała przemianę. - Wyciągnęłam rękę. Dziewczyna od razu ją potrząsnęła. Nie było w niej już strachu... to pewnego rodzaju akceptacja, obojętność okalana zalążkiem sympatii. nadal się uśmiechała.
- Trochę narcystyczna nazwa. - Zauważyła z przekorą.
- Odrobinę. - Ruszyłam ramionami. - Ale pasuje, nie sądzisz? Dwie formy, jedyny taki mutant stoi przed tobą.
- Ta... - Westchnęła. - Wracamy? - Spytała, wskazując na tylne drzwi szpitala.
- Nie. Mam już dość patrzenia na rośliny. - Ja sprzed szpitala wróciła.
<Alayna?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz