niedziela, 25 października 2015

Od Williama CD Alayn'y

   Wszyscy w trójkę patrzyliśmy na nią zza lustra weneckiego, jak denerwuje się i stroi dziwaczne miny, próbując uwolnić się z więzów, które i tak przecież zawiązaliśmy lekko. W końcu wstała, i z posiniaczonymi nadgarstkami zaczęła robić małe kroczki po pokoju.
- Jesteśmy okropni. - Westchnąłem w półśmiechu. Z jednej strony źle czułem się trzymając ją tam, ale z drugiej śmiesznie wyglądała kiedy była tak zestresowana.
- Yhm. - Skwitował Walter. Niższy ode mnie o jakieś trzy centymetry chłopak, opalony brunet o bladozielonych oczach i krótko przyciętych włosach. - To co, lecimy z tym? - Spytał, na Lumena, który stał właśnie nieco za nami. - Lumen, co sądzisz? - Zwrócił się do niego Walter.
- Jedziemy. - Rzucił i podszedł bliżej. - Will... ? - Oboje teraz patrzyli na mnie. Czekali, aż powiem coś lub dam jakikolwiek potwierdzający gest. Jeszcze raz spojrzałem na Alayn'ę. Biedna trochę... ale da radę. Bez słowa podszedłem do krzesła stojącego w rogu i rzuciłem Walterowi uprzęż.
- Zakładaj i idziemy. - Rzuciłem nim zmieniłem się w swoją drugą formę. Oboje lekko podskoczyli.
- Stary... nigdy się chyba do tego nie przyzwyczaję. - Mruknął Water zakładając mi szelki i kaganiec. Udałem, że chcę chapnąć go w rękę. - Uważaj! - Zachichotałem swoim ptasim dziobem.
   Gdy miałem już na sobie całe zbędne, ale dodające efektu, żelastwo, ruszyliśmy ku drzwiom sali przesłuchań. Walter powoli rozchylił drzwi, po czym pozwolił mi wskoczyć do pokoju tak blisko dziewczyny, by dzieliły nas jedynie centymetry. Za mną wszedł chłopak, a gdy Alayna wstrzymała oddech na widok próbującego z całych sił dorwać ją gigantycznego ptako-smoka, poklepał mnie po grzbiecie i zaczął mówić.
- Ten tu przystojniak. - Wyrwał mi pióro. Jak tylko skończymy to chyba ja mu coś wyrwę... - nazywa się Corvo. Muszę ci zdradzić, że głodny to on jest na okrągło. - Przysunął się do Alayn'y, odciągając przy tym mnie na krótką chwilę, by po upływie następnych kilku sekund zrobić gwałtowną zmianę miejsc. Udałem, że próbuję się wyrwać. W tej sali chyba mam najtrudniejsze zadanie... Cholera. Ale trudno jest się wyrywać i przy tym nie przewrócić Wolta... mógłby trochę przypakować, aby być jakimkolwiek wyzwaniem. - Ale mniejsza o niego, Aly. Mogę tak do ciebie mówić? - Spytał. Przerażona kiwnęła głową. - Dzięki. A więc... muszę zadać ci kilka dość istotnych pytań, Aly. Proszę, usiądź. - Wskazał jej krzesło, nad którym jeszcze moment wcześniej się śliniłem. Ach, te efekty specjalne! Walter wytarł siedzenie nim dziewczyna na nie upadła. Cóż za dżentelmen! - Po pierwsze... czy wiesz, kim jest Deborah Morgan?
<Alayna?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz