Kiwnęłam głową nadal z cieniem uśmiechu. Przynajmniej wiem, że na czas obecny, będę żyć. Jeszcze. Spojrzałam na niebo. Pomału robił się wieczór. Będę musiała wracać. Jak jest wspomniane, nie jest jakaś odważna, ale strachliwa. Tak samo boję się ciemności w pewnym stopniu. Tym bardziej, że nie chcę być "zabawką" jak kiedyś. A tym bardziej oskarżona o morderstwo. W sumie to prawda, że ja byłam mordercą. Ale nie musiał mnie dotykać w żaden sposób. Nie żałuję, że zabiłam tego gościa, jednak mogli by mi dać spokój. Wróciłam wzrokiem do dziewczyny.
- Ja już będę wracać - powiedziałam nadal miło.
<Deborah?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz