piątek, 23 października 2015

Od Aarona cd Catherine

Popatrzyłem na Cat, ale trzymałem ręcznik.
-Dziwne, że od razu mnie nie sparaliżowało -odpowiedziałem
-Też tak uważam -podsumowała zdziwiona
Podrapałem się po głowie i poszedłem do kuchni, a potem zrobiłem mi i jej herbatę. No bo przecież już trochę się zapoznałem ze wszystkim. Wróciłem się do niej i podałem jej herbatę.
-To wszystko było dziwne -wydukała
-No ja wiem, bardzo dziwne. Ale dobrze, że do miasta się nie dostałaś. A raczej twoja przemiana. -wyjaśniłem
-To dzięki tobie, nic nikomu się nie stało-uśmiechnęła się -Dziękuję Ci.
-Nie ma sprawy -zaśmiałem się
-Ale jednak......Jakim cudem się dowiedziałeś ?-zapytała
-Am.....Chyba ty przybiegłaś niedaleko mojego domu. Tak sama z siebie, przejęłaś wtedy na chwilę pewnie kontrole -wyjaśniłem -A potem pobiegłem za tobą.
Cat skinęła głową i upiła łyka herbaty. Chyba była trochę speszona. Popatrzyłem na nią i podniosłem się z fotela.
-To może ja już pójdę. Muszę przebrać koszulę -wyjaśniłem
Spojrzałem na ręcznik, który był już cały czarny. To było dość........dziwne!
-Am chyba się uwolniłem od tego jadu. Dzięki -dodałem
Podałem jej ręcznik, a ona go wyrzuciła gdzieś.
-Może.....spotkamy się potem?-zaproponowała.
-Jak tylko będę mógł to przyjdę -odpowiedziałem
Pożegnałem się z Cat i wróciłem do siebie do domu. Spojrzałem dopiero wtedy do lustra na zadrapania. Powierzchowne na ogół, ale niektóre głębokie. Przemyłem je jeszcze dodatkowo i ubrałem tym razem czarną koszulkę. Usiadłem na chwilę przy stole i zjadłem jakąś kanapkę czy coś takiego. Posiedziałem jeszcze trochę w domu, rozmyślając do dalej robić. Jednak obiecałem Cat , że przyjdę do niej. Jednak najpierw muszę iść do pewnych osób. Zabrałem szybko bluzę i poszedłem w stronę miasta. Tam gdzie mieszkał mój szef. Zapukałem do drzwi. Otworzyła mi jego żona, a zaraz za nią stała ich mała córeczka.
-Aaron?-zapytała-Coś się stało, prawda.
Spojrzałem na małą i przytaknąłem głową, jednak poprosiłem by mała poszła na górę. Chciałem porozmawiać z jego żoną najlepiej bez niej. To nie tematy dla dziecka. Wyjaśniłem kobiecie wszystko. No oczywiście jak na mutanta, miała ochotę się na wszystkich rzucić.
-Najlepiej będzie, jeśli stąd wyjedziecie-dodałem
Już miałem wychodzić gdy jego córka zbiegła na dół po schodach. Znała mnie dobrze. Bo z rana gdy bar nie był jeszcze otwarty, przychodziła z tatą.
Dziewczynka przytuliła się do mnie. Trochę oniemiałem. Kiedy ostatni raz mnie ktoś przytulał?
-Aaron. Papa. Zobaczysz będzie dobrze-dodała i sama z siebie pogłaskała mnie po głowie.
Potem uśmiechnąłem się do niej i poszedłem do Cat, tak jak obiecałem.
Zadzwoniłem dzwonkiem od drzwi, a ona mi otworzyła.
-Jestem tak jak obiecałem -uśmiechnąłem się do niej

(Cat?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz