Patrzyłam jeszcze chwilę na odchodzącą dziewczynę. Jakoś nie miałam zamiaru za nią iść. Dobrze wiem kim jest. Dziwie się, że mnie nie zabiła przez to. Przecież jestem człowiekiem. A ta rasa ludzkości w oczach mutantów są plotkarami. Przecież bym mogła na nią donieść łowcom. A co by było, gdybym sama nim była? To był by obowiązek mój zabić ją. Ale nim nie jestem i się cieszę. Tak samo nie jestem kablem i nie doniosę na nią. O mnie się nie musi martwić. To jest pewne.
Gdy Deborah całkowicie mi zniknęła z oczu, weszłam do swojego bloku, weszłam na sama górę, otworzyłam drzwi kluczem, weszłam do środka zdejmując bluzę i buty, po czym zamknęłam drzwi na klucz i tyle tego było. Ciekawe, co ją tam zahipnotyzowało.
<Deborah?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz