Siedziałem na ławce w parku, przyglądając się przebiegającym obok mnie
dziewczynom. Nie miałem nic do roboty, więc szlajałem się po mieście, aż
w końcu tu przyszedłem. Nagle go zobaczyłem. To był ten sam łowca,
który mnie przedwczoraj prawie złapał. Najwyraźniej jeszcze mnie nie
zauważył, a ja nie miałem zamiaru do tego dopuścić. Rozejrzałem się w
poszukiwaniu jakiejś kryjówki, jednak w pobliżu żadnej nie było.
Dostrzegłem dziewczynę, którą widziałem dziś rano pod sklepem i
momentalnie ruszyłem w jej kierunku. Spojrzała na mnie na chwilę, lecz
później udawała, że mnie nie widzi. Uśmiechnąłem się lekko i usiadłem
obok niej.
- Cześć. - Powiedziałem cicho. Dziewczyna zmarszczyła brwi.
- Hej. - Łowca był coraz bliżej. A jak mnie rozpozna? Wszyscy ludzie
zobaczą kim na prawdę jestem. Muszę jakoś zagadać tą dziewczynę.
- Eee... Jestem Rebel. Miło mi Cię poznać. - Wyciągnąłem do niej rękę, jednak ona jej nie chwyciła.
- Cath. Mnie również. - I w tym momencie łowca przechodził tuż obok mnie, więc odwróciłem głowę w stronę fontanny.
- Bardzo ładny... lód. - Bardzo ładny lód? Serio, Rebel? Nie mogłeś wymyślić czegoś lepszego?
Catherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz