Tak jak wcześniej ustaliłam, miałam wybiec gdy się stanie coś złego. W sumie on mi to sam powiedział. Gdy wpadłam w ręce jakiegoś mężczyzny, który wchodził po schodach, nie miałam drogi ucieczki. Mutantem nie jestem, ale jednak mam problemy, jakbym nim była! karciłam się w myślach, za... nie wiem za co. Po prostu karciłam się za swoje życie. Szkoda jednak, ze to trwało tylko kilka sekund. Potem już widziałam ciemność.
Obudziłam się, jednak nie otwierałam oczu. Wszystko pamiętałam i to bardzo dokładnie. Nie mogłam ruszyć rękoma, ani nogami. Niech to będzie sen. Niech to będzie kur*a pieprzon* koszmar! zaczęłam krzyczeć w głowie. W końcu jednak się odważyłam i otworzyłam oczy. Rozejrzałam się. Znajdowałam się w jakimś pomieszczeniu, gdzie niczego nie było. Siedziałam przy ścianie, ze związanymi rękoma, nogami i chustą na ustach. Nikogo nie było w pokoju. Liny były bardzo mocno związane. Szkoda, że mam cienkie nadgarstki. Czułam ból. Moja skóra za pewne jest już czerwona. Na szczęście ręce miałam tak ułożona, że było mi to na rękę. Szybko ręce skierowałam w dół, dzięki czemu przeszły mi pod nogi. Szkoda jednak, że ramionami mnie cholernie bolały od tego wygięcia. Myślałam, że zaraz mi się połamią. Ręce znajdowały się po kolana. Rozszerzyłam nogi, po czym naplułam na linę. Po około pięciu minutach miałam tam mokre ręce i nadgarstki, że mogłam wyjąć ręce, jednak z trudem. Potem już było z górki. Zdjęłam chustę, po czym odwiązałam nogi. Gdy miałam wszystko wolne, z trudem wstałam. Myślałam, ze w tej chwili połamałam sobie obydwie kończyny. Można było usłyszeć nawet kości, które mi się przesunęły. Wtem drzwi się otworzyły. Spojrzałam na nie z przerażeniem. Czy to nie może się już skończyć? przybliżyłam się do ściany. Nie miałam się czym bronić. Żałuję, że żyje. Żałuję, że wogle się teraz ocknęłam.
<William? No ona dostanie histerii albo depresji>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz