niedziela, 25 października 2015

Od Alayn'y cd. Williama

Kiwnęłam głową i zrobiłam jak mówił. Jak tylko ujrzałam pistolet, moje serce zamarło, a w myślach pojawiły się czarne scenariusze. Nie strzelaj tylko pomyślałam, gdy robiłam kawę. Jestem strachajło i dobrze o tym wiem. Co jakiś czas się odwracałam, czy nie stoi za mną. nie patrzy się na mnie, nie celuje we mnie... po prostu się bałam. Jednak od małego uczono mnie tej najwyższej kultury, czego żałuję, bo teraz nie potrafię mu odmówić, a do tego, boje się tego, czego powinna bać się dama. W sumie prawie. Uczono mnie, że na wszystko co straszne, powinno się reagować krzykiem, albo mdleniem. Nigdy tego sobie do głowy nie wbiłam. Jednak rodzice chcąc, abym tak zaczęła robić, straszyli mnie po nocach, więc teraz boje się nie tylko ciemności, ale i wiele rzeczy w dzień. Nawet tego gościa. Nie znam go, boje się go. Nie wiem czy na prawdę pomógł Deborah, czy jej nie zabił, czy teraz nie znajduje się w tym pomieszczeniu tylko po to, by mi coś zrobić. Zawsze mnie straszono, że obcy mogą cię nie tylko zabić, ale i zgwałcić, upokorzyć, że będziesz chciał się powiesić, albo i też poważnie zranić, gdzie sam się dobijesz, bez udziału tego obcego. Jednak w jakimś stopniu wierzę mu i to może dlatego go teraz nie wyrzuciłam. Nie wiem. Siedziałam w kuchni przez pięć minut, rozmyślając. Po zrobieniu kawy, przyniosłam mu ją, mając nadzieję, ze nie użyje broni.

<William? mam się bać?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz