środa, 21 października 2015

Od Rebel

Bogowie, jak zimno. To chyba jeden z najzimniejszych dni w roku. Najchętniej to bym się gdzieś zaszył i pobył w ciepłej sierści, ale podobno łowcy patrolują. Jeszcze nie wziąłem z domu kurtki. Choler.ny świat. Żeby wejść do sklepu po papierosy, trzeba czekać na sprzedawcę. Czy to nie powinno być odwrotnie? Miała wrócić za kilka minut, a stoję tu już chyba od piętnastu. Przecieram ręce, co i tak gów.no daje. Ale co jest zawsze najlepsze na rozgrzanie. Wiadomo. Sięgam do kieszeni i wyjmuję małpkę. Wlewam połowę do ust i po chwili czuję przyjemne ciepło rozchodzące się po moim ciele. To zawsze działa. Wyciągam też papierosa schowanego na czarną godzinę. Odwracam się do dziewczyny stojącej obok mnie.
- Przepraszam, masz może ogień? - Pytam.
- Nie. - Wzdycham i chowam go z powrotem na miejsce.
- Trudno, będzie na następny raz. - Dziewczyna ewidentnie wygląda na równie zmarźniętą jak ja. Spoglądam na swoją małpkę i niechętnie podaję ją blondynie, która ochoczo wypija jej zawartość.
- Dzięki.

Catherine?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz