- Spadłam z drzewa - odpowiedziałam.
- Z drzewa? - w jej łosie usłyszałam... poirytowanie? Coś w ten deseń. Uśmiechnęłam się delikatnie.
- No tak. Lubię łazić po drzewach. Jednak wtedy miałam pecha. Gałąź pode mną się załamała, a żeby sobie nie połamać karku, nastawiłam nogę - wytłumaczyłam, bardziej szczegółowo.
- Aha - usłyszałam w odpowiedzi. Potem już siedziałyśmy w ciszy.
- Alayna Valien - w tle rozległo się moje imię i nazwisko, wypowiedziane przez kobietę. Podniosłam wzrok z podłogi, na pielęgniarkę. Wstałam i bez słowa weszłam do sali.
<Leena?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz