Nie brzydzę się błota. W końcu jako małą dziewczynka siedziałam w tej mazi, cała wymazana nią, ale radosna z babek, które polewałam nią. Teraz po prostu nie jest to dla mnie typowe. W końcu od kilku lat nie bawiłam się błotem, tak jak kiedyś. Teraz jednak muszę to zrobić, wysmarować się nim, aby przeżyć. W końcu gdy byliśmy czarni, praktycznie niewidoczni, dziwnie się poczułam. Błoto mi wszędzie spływało. Chu* z ubraniami i skórą. Po prostu błoto mi pływało pomiędzy cycki i poniżej pasa.
- Co teraz? - zapytałam. Nie znam się na takich typu ucieczkach. Głównie gdy już musiałam, to uderzałam osobnika, po czym swobodnie odchodziłam od niego. Gdy się zdarzył typ, który mnie gonił, wystarczy było go zgubić i miałam spokój.
<Rebel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz