Czułam się jakby trochę w transie, a jako zielarka wiedziałam, że coś musi być ze mną nie tak. Zmieniłam zdanie w mgnieniu oka, tym bardziej że... Właśnie, co się działo? Nie myślałam teraz racjonalnie. Mimo wszystko mutanty muszą istnieć i nikt nie zmieni mojego zdania. Wolałam jednak tego nie rozgłaszać, by nie wprawiać Alexa w zakłopotanie.
- Ciasta? - zaproponowałam, nachylając się nad stolikiem. Wzięłam nóż i pokroiłam jabłecznik na parę kawałków. Jeden z nich nałożyłam na talerz mężczyzny, a ten skinął głową, dziękując.
- Czytałeś może "Posłańca"? - zapytałam, chcąc przerwać tą ponurą ciszę.
- Markusa Zusaka? - upewnił się - Pewnie, świetna książka.
- Podziwiam cię. - oznajmiłam z uśmiechem - Wcale nie jest mega znany, chyba rzeczywiście jesteś molem książkowym. Może jeszcze gdzieś wyjdziemy, jak zjemy? - zmieniłam temat, patrząc na ładną pogodę za oknem.
Alex?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz