sobota, 24 października 2015

Od Rebel cd Catherine

- Było blisko. - Szepnąłem i oddaliłem się od drzewa. A więc ona też musiała być mutantem. Albo po prostu dobrodusznym człowiekiem. Miałem ochotę zaszyć się gdzieś w lesie. Moja wilcza postać wreszcie chciała wyjść na powierzchnię. Nie przemieniałem się już od kilku dni, więc pobiegłem aleją w stronę lasu. Nie wystarczyło wejść na brzeg lasu. Aby nie zostać wykrytym, musiałem zagłębić się na jakieś pięć kilometrów. Gdy dotarłem na miejsce moja zwierzęca część przejęła nade mną kontrolę. Nareszcie. Brakowało mi tego wielkiego, owłosionego, śmierdzącego mokrym psem cielska. Brakowało mi bycia wilkołakiem. Zawyłem głośno i zacząłem biegać bez celu. Gdy byłem już zmęczony położyłem się pod drzewem i zamknąłem oczy. Pogrążyłem się w myślach. Nic mnie teraz nie obchodziło, byłem tylko ja i szum drzew. Może i lubię żyć pełnią życia, ale czy nie warto również korzystać z takich drobiazgów jak szum drzew, czy śpiew ptaków? Niestety nie warto, kiedy zostają one przerwane przez trzask łamanej gałązki obok mnie. Momentalnie stanąłem na nogi. A raczej łapy.

Catherine?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz