- Przykro mi Aaron... - odparłam - Mówiłam że prędzej czy później tak się stanie... Dzieje się tak z każdym , który zna tajemnice...lub broni mutanty...
- Ehh mogłem cos zrobić - odparł
- Nie mogłeś przed chwilą się dowiedziałeś ode mnie..- odparłam i podeszłam
- Chodźmy z tąd - odparłam - Łowcy mogą wrócić
-To rozprawie sie wtedy z nimi
- Złość nic nie da rozpala tylko więkrzy ogień w sercu - odpałam
Chłopak patrzył wciaż na Szefa .
- Ale jak chcesz... - odparłam i wyszłąm z klubu . Poszłam w strone swojego domu .
Było zimno jak i mokro . Księżyc świecił nade mną na niebie. A gwiazdy świeciły blaskiem .
Aaron?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz