Strach okazał się potężniejszy. Odmowa, czy raczej próba ucieczki? Ale przynajmniej uśmiech w miarę jej wyszedł, mimo paraliżującego ją przerażenia, które można było od niej wyczuć na kilometr. bez wątpienia, wie o mutantach... tym bardziej ten, który doprowadził do tego, by człowiek wiedział o naszym istnieniu, powinien zagryźć ją na miejscu... ale to w końcu nie pierwszy raz, kiedy robotę trzeba załatwiać za innych. Nie, żebym aż tak bała się demaskacji, to po prostu utrudniłoby mi polowania.
- Miło było poznać. - Wykrzesałam z siebie gigantyczny uśmiech zmieszany z zawiedzeniem. - Fajnie było poznać. - Przynajmniej nie muszę pić więcej kawy, o tyle dobrze...
Mruknęła coś pod nosem i, gdy tylko upewniła się, że pozwolę jej odejść, zaczęła oddalać się. W całym tym stresie prawie przewróciła się o wystającą z chodnika płytkę, biedaczka. na prawdę się boi. Będzie uważać - utrudni mi robotę, a do wieczora zostało już tylko kilka godzin. No nic.
Odczekałam chwilę, wyjęłam z kieszeni w spodniach swój biały telefon i do odpowiedniego wejścia wsunęłam słuchawki, które po paru sekundach wygodnie znalazły się w moich uszach. Z miniaturowych głośniczków zaczęła wydobywać się muzyka. Ludzi można nie lubić z wielu powodów. Są słabi, mniej sprytni od mutantów, pozbawieni wzroku i generalnie... po prostu właściwie gorsi od nas, ale jedno należy im przyznać - tworzą genialna muzykę.
<Alayna?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz