Ulżyło mi, gdy mogłam się w końcu od niej oddalić. Gdy się upewniłam, że mogłam odejść, szybko się odwróciłam i ledwo co się nie wywracając, ruszyłam przed siebie. Sama nie wiem gdzie szłam, ale jak na razie chciałam się od niej jak najbardziej oddalić. Jednak coś mi nie pasowało. Odkąd myślałam, że ją zgubiłam, cały czas czułam się obserwowana. Jeśli ona jest demonem, to mnie teraz obserwuję. Kątek oka próbowałam wyłapać coś podejrzanego, ale wszędzie były tłumy ludzi. Skierowałam się do lasu. Tam będę sama, czyli wraz z tym kimś. Zbyt dużo razu byłam śledzona, abym teraz się myliła, że jestem ciągle obserwowana. Chciałabym, aby to się okazał jakiś człowiek, jednak jeśli do ona... Nie wiem co mam myśleć. Weszłam do lasu i skierowałam się w jego głąb. Usiadłam pod jednym drzewem w cieniu i wyjęłam książkę "Królowa Południa". Jednak nie potrafiłam się skoncentrować na czytaniu. Ciągle czułam się obserwowana. W końcu nie wytrzymałam. Najwyżej będę tego żałować. Zamknęłam książkę, położyłam ją na kolanach, po czym się skuliłam.
- Wiem, że mnie obserwujesz - po tych słowach, siedziałam i nasłuchiwałam uważnie. Przez około minuty w lesie była martwa cisza, która była zagłuszana ćwierkaniem ptaków, albo wiatrem. W końcu jednak zauważyłam sylwetkę, pomiędzy drzewami.
<Deborah?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz