sobota, 17 października 2015

Od Debory CD Alayny

   - Nie chciałam, aby go zabili. Jedyny człowiek, którego śmierci nie byłabym w stanie znieść. - Westchnęłam. - Słyszy nas. Lekarze mówią, że osoby w śpiączce wiedzą co dzieje się wokół nich. Po prostu nie mogą dać nam o tym znać. - Ścisnęłam dłoń na jego ręce, jakbym miała wątpliwości, czy mnie czuje. Chciałam mieć pewność... nie mogę. Nikt nie ma.
   Byłyśmy tam kilkanaście minut... najchętniej zostałabym w tej sali na zawsze, patrząc na niego i oczekując cudu, lecz pielęgniarki przerwały panująca w pokoju ciszę.
- Co tu robicie!? - Niemal krzyknęła jedna z nich. Chyba zapomniała o tym, że tu jest jeszcze ktoś poza nami... ktoś, kto być może nie życzy sobie hałasów.
- Odwiedzamy tego oto człowieka. - Stwierdziłam, najwyraźniej wściekła na nie... złości nie czułam od dawna. Nie jestem nawet pewna, czy to ona, czy może jakieś inne uczucie, które próbuje się upodobnić od innego, wmawiając mi, że mam uczucia. - I nie życzymy sobie, aby ktokolwiek przychodził tu podczas wizyty... nic nie pomożecie. - Stwierdziłam. Pielęgniarki zrobiły krok w tył, lecz wciąż stały tu i wbijały we mnie wzrok każący mi opuścić salę. Nie bób tego, Debby. Pamiętaj, kto tu jest. Opamiętałam się, choć moje oczy były już wilcze.
- Wychodzimy... - Alayna pociągnęła mnie ku wyjściu, lecz po drodze zdążyłam zranić jedną z pielęgniarek ukradkiem w ramię.
   Wróciłam do siebie. Stałam teraz na korytarzu, a przerażona, lecz wciąż uparcie trzymająca sie mnie Alayna próbowała mnie uspokoić. Byłam na skraju, chciałam się zmienić, rozszarpać je... ale nie tam. Nie pary Lio.
- Chodźmy stąd. - Stwierdziałm, gdy nie mogłam już dłużej się powstrzymywać. Zawsze mam przemiany pod kontrolą, tera także, lecz chcę się zmienić, a gdy mój instynkt każe mi to zrobić, nie mam zamiaru nim dyskutować. To drapieżnikiem jestem, nie bezbronnym człowiekiem, i powinnam się tego trzymać. Alayna nadal mnie trzymała, wyszłam na tyły szpitala i przybrałam prawdziwą formę. Odskoczyła. Wcześniej widziała tylko jelenia. Warknęłam, lecz nie zaatakowałam. Wiem, co robię... w obu formach. Tyle tylko, że coś zabić muszę. Spojrzałam na grzebiącego w śmietniku bezdomnego, brudnego kota. Cokolwiek... zmiażdżyłam mu głowę.
<Alayna?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz