Dziwnie się czułam. Stoję przy dziewczynie-mutancie, która niedawno chciała mnie zabić, a teraz siedzi, trzymając rękę swojej dawnej miłości, która nie wiadomo czy się obudzi. To wszystko jest dziwne. Nie wiedziałam co powiedzieć. Trochę jej współczuję.
- Wiadomo co z nim? - pierwsze lepsze pytanie. Dziwnie się czułam jeszcze bardziej, gdy była cisza, przerywana tym pikaniem urządzeń stojących przy łóżku chorego. Deborah pokręciła głową.
- Tylko tyle, że lekarze nie dają mu szans - nie widziałam wyrazu jej twarzy, gdyż na nią nie patrzyłam, a do tego stałam bok i byłam teraz wyższa od niej. Byłam wpatrzona w tego chłopaka. Twarz jakby obojętna, zamknięte oczy, zero ruchu, jakby nie żył, a jednak urządzenie pokazuje jego bicie serca.
<Deborah?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz