Dziewczyna jakoś mnie niezbyt do siebie przekonała. Jestem strachliwa i dobrze to wiem. Na kilometr mogę wyczuć niebezpieczeństwo. No dobra. Przesadzam. Gdy tylko spojrzę w oczy jakiegoś człowieka, mogę wywnioskować, czy mam uważać, czy mogę być spokojna. Tak samo jest z tą dziewczyną. Jej oczy mi same powiedziały, żebym na nią uważała. Takie me przeczucie jest od małego. Nawet nie wiedziałem czy jej uśmiech jest szczery. Tego nie potrafiłam określić.
- Nigdzie się nie śpieszę. Raczej jeszcze śpię - powiedziałam z krzywym uśmiechem starając się, aby mój głos jak najmniej drżał i ukazywał, że wykryłam zagrożenie. Deborah mówi, że nie jest mutantem. Ja myślę co innego. I albo nim jest, ale jest z nimi związana w jakiś sposób, widać to w jej oczach. Oczy to lustro, jakby źródło wiedzy i drugiej osobie. Dlatego ja zazwyczaj staram się unikać kontaktu wzrokowego z osobami, którymi nie rozmawiam. Nadal byłam gotowa na każdy ruch. Jeśli zaatakuje, będę musiała uciekać, chociaż wątpię, żebym zdołała uciec. Nie umiem się bronić.
<Deborah?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz