Hm... ona może być nieco większym wyzwaniem niż Christopher. Widzi coś, czego się przestraszyła... wystarczająco, by jej głos zaczął delikatnie, niemal niesłyszalnie, drżeć. Może za wcześnie się odezwałam? Pewnie mój ton był jeszcze zbyt nerwowy. No nic, to się naprostuje.
- Deborah - Powiedziałam, wyciągając w tym samym momencie prawą dłoń ku dziewczynie, która niepewnie również postanowiła się przedtawić.
- Alayna... - Jęknęła, jakbym już ją rozszarpywała. Znów zmierzyła mnie wzrokiem, doszukując się niebezpieczeństwa.
- Nie martw się, nim mi nie jest. - Powiedziałam, zmuszając ją do spojrzenia mi w twarz. Posłałąm na nia najmilszy uśmiech, jaki byłam w stanie z siebie wykrzesać. Chyba zadziałało, choc wciąż wydawała się być czymś zaniepokojona. - A w każdym razie tak mi się wydaje... - Dodała, pozorując, że boli mnie głowa po czym zaśmiałam się lekko, zdradzając przekręt. Kącik jej ust jakby wykrzywił się lekko ku górze. - Gdzie tak bardzo się śpieszysz, że aż nie zauważasz ludzi na chodniku?
<Alayna?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz