Wstałem jak zwykle wcześnie rano z łóżka. Nie powiem, że miałem zapał by
wychodzić w ogóle z domu. Zjadłem najszybciej jak mogłem śniadanie. Nie
jakoś bardzo wytrawne. Zwykłe kanapki z dodatkami. Zrobiłem po sobie
porządek i wróciłem się do swojego pokoju, by się do końca ubrać. Chyba
jednak są czasami zalety mieszkania samemu w domu. Przynajmniej nikt Ci
nie przeszkadza. A jeszcze że na obrzeżach lasu, niedaleko miasta, to
akurat! Wyszedłem powoli z domu i na początek przedostałem się przez
tłumy na ulicach, do centrum miasta. Trzeba w końcu zrobić zakupy. Ale
nie byłem zadowolony z powodu , tego że musiałem być blisko ludzi.
Ugh........dziwnie się wśród nich czuję. Aż szok, że niektórzy w ogóle o
nas nic nie wiedzą. Ale nie będę sobie zaprzątać tym głowy. Skoczyłem
szybko po jakieś zakupy, a następnie wróciłem do swojego domu. Potem
poszedłem do lasu. Wyczułem zapach jakiegoś innego mutanta. Mój
wewnętrzny wilk miał ochotę się wyrwać ze mnie i sprawdzić kto to taki.
Sam postanowiłem jednak, że pójdę ,ale nie przemieniając się. A
przynajmniej starając się opanować się. Szedłem powoli za zapachem, w
między czasie walcząc ze swoją formą. Po chwili zauważyłem tylko coś
niebieskiego znikającego między drzewami. Poszedłem w głąb i zobaczyłem
przemieniającą się z powrotem w człowieka dziewczynę. Zaraz podbiegł do
niej jakiś chłopak. Stałem przy drzewie i przyglądałem im się uważnie.
(Catherine czy też Alex?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz