Spojrzałam z przerażeniem na Alexa, ale po chwili uspokoiłam się.
Dyszałam ciężko, nie wiedząc, co zrobić. Trup. Trup przede mną. Ohyda,
jakich mało. Podeszłam do zwłok, wgapiając się w sączącą się z nich
krew. Po chwili jednak przeniosłam wzrok na Alexa.
- Uratowałeś mnie. - powiedziałam, jakby tego nie wiedział - Uratowałeś
mnie przed czymś okropnie złym. - powtórzyłam, jakby maniakalnie, trochę
ciszej.
Teraz na uliczce była tylko nasza trójka.
Ja, Alex i zwłoki.
Brzmi to dosyć odrażająco, ale tak było. Przełknęłam ślinę. Jak silny
mógł być ten facet, skoro jednym ciosem zabił jakiegoś osiłka, drugiemu
złamał rękę, a trzeci uciekł w popłochu? Wolałam nie wiedzieć, jednak
podeszłam do Alexa.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się blado.
Alex?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz