Chodziłam za nim już od dobrych paru godzin... byłam z nim nawet w
burdelu, choć nie ośmieliłam się wkroczyć za jego próg. Spędził tam
jakąś godzinę. Rekordu nie pobił, co prawda, ale trzeba mu przyznać, że
doprowadził mnie do skrajnego znudzenie podczas tych sześdziesięciu
minut oczekiwań, aż zamówiłam napój w kawiarni, co mi się normalnie nie
zdarza... nie, gdy czycham na ofiarę.
Ale w końcu wyszedł. Rosły brunet z rodzaju kulturystów. Aż dziw, że
samotny... ludzkie kobiety uwielbiają w końcu takich, jak on. Łypnął na
mnie swoimi zielonymi, odbijającymi otoczenie niczym lustro, oczyma.
Jego podświadomość próbuje powiedzieć mu, że coś jest nie tak. "Hej,
idioto! Widzisz tę o tam? Gapi się na ciebie!" Tyle, że on najwyraźniej
sygnałów odczytywać nie potrafi, bo patrzy się na mnie, jakby zaraz miał
zamiar mnie zgwałcić. "Nie, idioto... idź! ZWIEWAJ!" Tak, tak...
niewarte to uwagi i żałosne. Polować na coś tak beznadziejnego, że nie
potrai nawet wyczuć w porę zagrożenia, i udawać, że to wymaga
jakiegokolwiek wysłku, ale bądź co bądź, krew, niezależnie od tego,
czyja by nie była, zawsze jest taka sama - lepka, ciągnąca się i o
słodkim smaku, przyzdobionym złonym zapachem charakterystycznym tylko
dla niej. W końcu oderwał ode mnie wzrok. pewnie uznał, że jednak się
nie nadaję. Ruszył dalej, tak jak i ja. A więc - ruszyliśmy w kierunku
parku, udając, że udajemy się na spacer na łonie natury.
Ktoś na mnie wpadł. Przez niego straciłam z oczu Christophera!
- Wybacz... - Usłyszałam, gdy jeszcze podnosiłam się z ziemii. Byle szybko, abym mogła zobczyć swój nowy cel.
- Czy to takie trudne patrzeć przed seibie? - Mruknęłam do stojącej
teraz przede mna kobiety. Ona juz jest martwa, niezależnie od tego, co
by sobie myślała... już jest trupem. Czeka tylko aby powiedzieć mi,
gdzie chce zginąć. Uśmiechnęłam się, jakby nic się nie stało. Pozostaje
zaczekać, co zrobi nieznajoma.
<Alayna? jak się wymigasz? xd>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz