Deborah! Wiedziałam, że jest coś z nią nie tak i widziałam, że ktoś mnie śledzi, ale bym się nie dowiedziała, że jestem jeleniem. Albo przynajmniej ma taką moc. Dziewczyna zaczęła się wykrwawiać, przez jakąś pułapkę myśliwską. No super. Czyli teraz mam ją niby uratować? Przecież ona chciała mnie pożreć! Albo przynajmniej tak mi się zdawało. No cóż. Bez serca nie jestem. Po kilku sekundach byłą nie przytomna. Zdjęłam z niej pułapkę, z trudem. Potem zawiązałam na ranie kawałek swej bluzy, aby krew przestała cieknąć. Następnie zabrałam ją do szpitala. Albo przynajmniej chciałam. No bo jeśli okażę się, że jest mutantem, to nic jej nie zrobią? Wogle dlaczego mnie to obchodzi? Jednak nie miałam wyboru. Albo lekarz, albo śmierć.
<Deborah?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz