Od razu skierowałam się do
domu, miałam już dosyć wrażeń na ten dzień. Wysłałam jeszcze krótkiego
SMS-a do Bena, że już się zmywam. Dzwonił jeszcze do mnie, próbując
przekonać, abym się jeszcze pobawiła, ale odburknęłam mu, że to dla mnie
żadna zabawa, po czym się rozłączyłam. Schowałam komórkę na dno
torebki, uprzednio ją wyciszając. Już miałam wejść do domu, gdy
przypomniałam sobie, że miałam zrobić zakupy. Niechętnie zawróciłam,
odwiedzając najbliższy sklep. Kupiłam dużo słodyczy - one zawsze
pocieszają i są lekarstwem na każdy smutek. O dziwo, nie kupowałam zbyt
wielu rzeczy, co w moim przypadku jest czymś niezwykłym. Stałam przy
kasie dobre kilkanaście minut i już miałam wyjść, gdy natknęłam się na
Alexa. Znowu? Co za zbieg okoliczności... Podeszłam do niego, nie wiem w
sumie dlaczego, tak po prostu. Wzięłam głęboki oddech i poklepałam go
po ramieniu, chcąc zwrócić jego uwagę.
- O, cześć - odwrócił się gwałtownie, po czym również obdarzył mnie uśmiechem.
Co teraz robić? Nie wiem.
- Eeee... Może złożysz mi wizytę? Tak jakoś zawsze jestem sama w domu, więc może byłbyś chętny to zmienić chociaż na pół godziny? - zapytałam.
Alex?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz